Taka sytuacja może zajść szczególnie u osób młodych, w ciągu ostatnich miesięcy bowiem notuje się coraz większą liczbę zachorowań na zapomnianą już bakterię – pałeczkę martwicy. Jeśli dojdzie do ostrego zapalenia gardła to lekarze powinni pobrać wymaz z gardła i zlecić badanie na obecność tego beztlenowca. Takie stwierdzenie można ostatnio napotkać w fachowej prasie medycznej. Według badaczy którzy zamieścili tam swoje obserwacje to już co dziesiąty chory może mieć właśnie w sobie ta pałeczkę. Ta bakteria żyje w jamie ustnej każdego z nas, i jeszcze kilka lat temu była podejrzewana co najwyżej o niezbyt przyjemny zapach z ust. Jednak jej aktywność wciągu ostatnich kilku lat uległa zwiększeniu i podejrzewa się ją o wywoływanie kilku groźnych zakażeń bakteryjnych w tym także sepsy. Niektórzy badacze podejrzewają że jest to następstwo tego iż coraz mniej lekarzy przepisuje antybiotyki w stanach zapalenia gardła. Infekcja gardła spowodowana właśnie tą bakterią została po raz pierwszy opisana w 1936 roku. Jeśli chodzi o objawy to są one niemal identyczne u wszystkich chorych. Zaczyna się od osłabienia oraz stanu podgorączkowego, do tego dochodzi zazwyczaj nieprzyjemny zapach z ust i uczucie jak by coś nam zawadzało. Następnie w okolicach migdałków pojawiają się czerwone owrzodzenia. Pod tymi wrzodami zaczynają się tworzyć ropnie. Już po kilku dniach od wystąpienia pierwszych objawów pojawia się infekcja przewlekła połączona z gorączkom. Leczenie polega na podaniu antybiotyku który zabija bakterie beztlenowe. Jeśli chory znajduje się w wieku między 15 a 24 rokiem życia i nie leczy choroby to może stać się on ofiarą tzw. syndromu Lemierra. Do tego stadium dochodzi w ciągu kilku dni, wtedy ropnie zaczynają pękać i znajdujące się w nich bakterie atakują cały organizm. Do objawów które były o tej pory dochodzą dreszcze i poty, może pojawić się też obrzęk szyi. Może się zdążyć że zakrzep w którym znajdują się bakterie dojdzie do płuc, wtedy pojawi się problem z oddychaniem objawiający się kaszlem i dusznościami. Choroba ta jest bardzo niebezpieczna dla życia człowieka, umieralność z jej powodu sięga 5% przypadków zachorowania. Kilkadziesiąt lat temu gdy stosowano powszechnie antybiotyki choroba ta dzięki nim została stłumiona, jednak dziś w dobie odchodzenia od nadużywania antybiotyków może ona stać się naprawę groźną.